| Czym jest gaz łupkowy? Dokładnie tym samym, co „zwykły” gaz ziemny – jeśli bierzemy pod uwagę skład chemiczny (czyli głównie metan z niewielkim dodatkiem etanu, propanu i butanu) oraz sposób powstawania (o czym za chwilę). Różnica dotyczy miejsca występowania. Gaz łupkowy jest uwięziony w niewielkich szczelinach pomiędzy ziarnami skał osadowych – tak niewielkich, że mieszczą czasami zaledwie kilka jego molekuł. Konwencjonalny gaz znajduje się zaś w ogromnych zbiornikach pomiędzy warstwami skał. Oznacza to zupełnie inną technologię wydobycia. Do złoża zwykłego gazu wystarczy się dowiercić, a wysokie ciśnienie samo wypchnie go na powierzchnię. Eksploatacja jednego takiego zbiornika może trwać latami. Z gazem łupkowym sprawa jest bardziej skomplikowana – trzeba sporo zachodu, żeby go „wycisnąć” ze skał. I dlatego właśnie jego eksploatacja jest i pewnie jeszcze długo będzie droższa niż gazu konwencjonalnego
Jak powstał? Łupki to skały osadowe, które – jak sama nazwa wskazuje – łatwo jest rozłupać. Pod wpływem uderzenia pękają i rozwarstwiają się na cieniutkie płytki. Dzieje się tak, ponieważ łupki powstały wskutek opadania na dno zbiorników wodnych kolejnych warstw osadów, nierzadko przez miliony lat. Jeśli osady zawierają substancje organiczne i zostaną spełnione dodatkowe warunki (m.in. wysokie ciśnienie i wysoka temperatura), w łupkach powstanie gaz ziemny. Tak stało się w kilku miejscach na Ziemi, m.in. na terenie Polski. Szacunki mówią, że mamy największe w Europie złoża gazu łupkowego – być może nawet więcej niż pięć bilionów (tysięcy miliardów) metrów sześciennych. Dla porównania, w ciągu roku Polska zużywa ok. 15 mld metrów sześciennych gazu, a więc takie zasoby mogłyby wystarczyć nam na setki lat. Jednak geolodzy podkreślają, że ilość gazu w złożu da się dokładnie określić dopiero wtedy, gdy w całości się je wyeksploatuje. Dzisiejsze szacunki są więc bardzo nieprecyzyjne. Ministerstwo Środowiska wydało już około stu koncesji na poszukiwania gazu łupkowego i cały czas sprzedaje kolejne. Dopiero gdy etap poszukiwań zostanie zakończony (a w niektórych przypadkach nastąpi to nie wcześniej niż za kilka lat), będzie można precyzyjniej ocenić, ile mamy gazu w pokładach skał łupkowych. Jak go znaleźć? Nie jest to proste. Firmy poszukujące gazu łupkowego posługują się powszechnie dostępnymi mapami budowy geologicznej Polski, mogą też mieć własne źródła informacji. Zanim jednak zaczną gdzieś wiercić, często zamawiają specjalistyczne badania. Jednym z nich jest tzw. sejsmika refleksyjna, która polega na wytwarzaniu sztucznej fali sejsmicznej i rejestrowaniu jej rozchodzenia się i odbicia (można to porównać ze stosowanym powszechnie w medycynie badaniem USG). W przypadku poszukiwań gazu łupkowego najczęściej stosowane są ciężkie wibratory, Jak się do niego dowiercić? O lokalizacji wiertni – czyli wyborze miejsca do wierceń – często decydują względy praktyczne, takie jak gęstość zaludnienia (najlepsze są tereny rolnicze albo nieużytki) czy możliwość dojazdu. Dlaczego? Bo najpierw trzeba tam dowieźć setki ton sprzętu. Na etapie poszukiwań i wstępnym etapie wydobycia zajęty przez poszukiwaczy gazu teren ma powierzchnię kilku tysięcy metrów kwadratowych. Budują wieżę wiertniczą, basen na wodę, składowisko rur i sprzętu oraz parking dla nawet kilkunastu tirów. Ten etap jest najbardziej uciążliwy dla mieszkających w pobliżu osób, głównie z powodu hałasu i dużego ruchu ciężarówek. Wiertło, którego używają geolodzy, nie przypomina tego znanego z domowych wiertarek. To geologiczne jest (z wyjątkiem samej końcówki, czyli świdra) puste w środku. Gdy prawie całe wejdzie w ziemię, od góry dokręca się do niego kolejny taki segment – sztywną rurę – i kontynuuje wiercenie. Okruchy skalne (tzw. zwierciny) są wypłukiwane na zewnątrz przez wodę (tzw. płuczkę), która przy okazji schładza świder. Średnica wiertła jest porównywalna ze średnicą szklanki. Wiercenie odbywa się nie tylko w pionie, ale też – w razie potrzeby – skośnie czy nawet poziomo. Istnieją systemy nawigacji, które pozwalają Jak go wydobyć? By go wyciągnąć, konieczne jest przeprowadzenie tzw. szczelinowania. Polega ono na wytworzeniu w obrębie złoża wysokiego ciśnienia, które sprawi, że naturalnie występujące w łupkach szczeliny trochę się poszerzą i połączą. Cały proces nie ma nic wspólnego z kruszeniem skał czy – jak czasami się go przedstawia – z podziemną eksplozją. Szczelinowanie najczęściej przeprowadza się przy użyciu wody. Dodaje się do niej niewielką ilość (maksimum 1–2 proc.) różnych substancji chemicznych. Dokładny ich skład jest tajemnicą poszczególnych firm i zależy od warunków, jakie panują w danym miejscu. Stosowane są środki bakteriobójcze, antykorozyjne, stworzone na bazie polimerów substancje obniżające tarcie oraz chemikalia zapobiegające pęcznieniu iłów. Wtłaczanie wody pod ziemię trwa kilka godzin. Wraz z nią tłoczony jest także piasek. Jak to wpływa na środowisko? Oczywiście widok wieży wiertniczej nie każdemu musi się podobać. Kłopotliwy może być hałas związany z wierceniem i szczelinowaniem. To dotyczy jednak tych, którzy mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie wiertni, i trwa zaledwie kilka tygodni. A co z wodą? Czy wraz z chemikaliami może przedostać się do wód gruntowych? Przy normalnej eksploatacji – nie. W czasie wiercenia otwór zostaje uszczelniony. Nie ma możliwości, by woda wtłaczana pod ziemię przesiąkała ku górze i w ten sposób zanieczyszczała zasoby wodne. Pomiędzy warstwami wód gruntowych a pokładami łupków są przynajmniej 2,5–3 km A czy gaz może się dostać do ujęć wody? W internecie można znaleźć filmy, na których odkręcony kran zamienia się w palnik gazowy, gdy tylko w pobliżu znajdzie się otwarty ogień. Choć wygląda to bardzo przekonująco, nie ma nic wspólnego z eksploatacją łupków. Na niektórych terenach metan znajduje się w warstwie wód gruntowych – ale z powodów zupełnie naturalnych, niemających nic wspólnego z wydobyciem gazu łupkowego. W czasie jednego szczelinowania tłoczy się pod ziemię 1–5 tys. metrów sześciennych wody. Czy pobieranie jej ze środowiska może zaburzyć równowagę hydrologiczną? Specjaliści twierdzą, że nie. Bardzo intensywne i częste szczelinowanie zużywa około jednego procenta zasobów wody pitnej na danym terenie. Jaki więc może być skutek eksploatacji złóż gazu łupkowego w Polsce? Jeżeli zostaną zachowane wszystkie procedury, największy wpływ na szeroko pojęte środowisko pojawi się w czasie poszukiwań i wstępnego etapu eksploatacji. Gdy gaz zacznie płynąć, ten wpływ będzie praktycznie niezauważalny. Warto natomiast pamiętać, że spalanie gazu jest najczystszym sposobem na produkcję energii z paliw kopalnych. Wszystko wskazuje więc na to, że w rezultacie środowisko tylko na tym skorzysta. Źródło: focus.pl |
Przeczytaj też:
- Robot czy człowiek?
- Film o Majach dowodem, że kontaktowali się z obcą cywilizacją
- Epoka gazu łupanego
- Polskie szkoły ciężko chore. Oto raporty prawdy
- Sposób na mężczyznę
- Biżuteria sprzed 85 tys lat
- Puma Punku i Tiahuanacu
- Chińskie fabryki chcą zastąpić pracowników robotami
- Według NASA grozi nam powódź
- Ruiny miasta sprzed 5000lat
|
Epoka gazu łupanego
sobota, 17 grudnia 2011 16:25
|

